Czasem trzeba ponurkować…
Ten śmiech na końcu, to mojej Pani. Cieszę się, że Marianna wierzy w moje wodne możliwości. Mimo wszystko 🙂
Czasem trzeba ponurkować…
Ten śmiech na końcu, to mojej Pani. Cieszę się, że Marianna wierzy w moje wodne możliwości. Mimo wszystko 🙂
Zasada jest prosta: duży pies – długi spacer. Małych i krótkich nikt nie traktuje poważnie.
Dzisiaj z moją Panią byliśmy na spacerze. Niedzielnym. W naszym ulubionym miejscu. Zawsze sprawdzam, czy nie czuć tam jakimś deweloperem.
Deweloperom głośne nie!




Lubię Święta Bożego Narodzenia. Wtedy w domu są wszyscy, których kocham.
Wspaniale pachnie. Miska jak zawsze pełna. No i prezenty. Dużo. Każdy dostaje. Leżą pod choinką. Marianna nie pozwala obwąchiwać paczuszek przed pierwszą gwiazdką. Ćwiczę wytrwałość.

A tu widać, że dostałem Misia. Bardzo lubię misie…