Dzisiaj byłem na spacerze. Szybkim, bo o 7. Daliśmy radę.
Rytuał. Tak, spacer z Marianną to rytuał i przyjemność. Uwielbiam.


Dzisiaj byłem na spacerze. Szybkim, bo o 7. Daliśmy radę.
Rytuał. Tak, spacer z Marianną to rytuał i przyjemność. Uwielbiam.


Był ważny w moim psim życiu. Nauczył mnie dużo.
Moja Pani, Marianna pokochała mnie od razu. No, prawie od razu. Wzięła mnie od mamy do swojego domu. A tam czekał na mnie On. Sasza.

Był przewodnikiem stada, samcem Alfa. Owczarkiem niemieckim. Polubiłem go. Pokazał, jak jeść kość, i co można z nią zrobić. Jak chodzić na spacer. Jak, i na kogo szczekać.


Jak zachorował, i opiekowała się nim Marianna, wspierałem Saszę. Miał mądre spojrzenie. Potem odszedł, i zostałem z Marianną i Małym Panem, który jest moim Bratem.

Czasem trzeba ponurkować…
Ten śmiech na końcu, to mojej Pani. Cieszę się, że Marianna wierzy w moje wodne możliwości. Mimo wszystko 🙂
Zasada jest prosta: duży pies – długi spacer. Małych i krótkich nikt nie traktuje poważnie.
Dzisiaj z moją Panią byliśmy na spacerze. Niedzielnym. W naszym ulubionym miejscu. Zawsze sprawdzam, czy nie czuć tam jakimś deweloperem.
Deweloperom głośne nie!




Nazywam się Borys i mam prawie 5 lat. Jestem owczarkiem niemieckim długowłosym. Moja Pani twierdzi, że jestem kochany. Zgadzam się z tym. Też bardzo kocham moją Panią, Mariannę.